Cinco de Mayo (dosłownie „5 maja”) ma fascynującą historię, ale zacznę od tego, czym jest Cinco de Mayo nie jest : To nie jest Meksykański Dzień Niepodległości. Jest obchodzony 16 września i jest ważnym meksykańskim świętem państwowym. Cinco de Mayo nie jest świętem narodowym w Meksyku, a to, jak ważne jest, zależy od tego, co masz na myśli, kiedy o tym mówisz.
Cinco de Mayo upamiętnia zwycięstwo Meksyku nad Francuzami w bitwie pod Puebla 5 maja 1862 roku. Meksykanie mieli przewagę liczebną dwa do jednego, ale pokonali Francuzów dzięki błyskotliwości generała Ignacio Zaragozy. Tak! Francuzi wygrali drugą bitwę pod Puebla i ostatecznie przejęli Meksyk. Gwizd! Ale utrzymali ją tylko przez trzy lata, a potem Meksyk uzyskał niepodległość. Tak!
Zapaleni meksykańskim oporem przeciwko francuskim rządom, meksykańscy górnicy w Kalifornii jako pierwsi świętowali Cinco de Mayo w 1863 roku. Corocznie obchodzono to także w stanie Puebla w Meksyku, paradami i rekonstrukcjami bitew. Ale nie był szeroko zaznaczony w pozostałej części Meksyku i nadal jest to znacznie bardziej popularne święto w Stanach Zjednoczonych niż na południe od granicy. W latach 60. aktywiści Chicano podnieśli świadomość tego święta, zwłaszcza wśród Meksykanów w Kalifornii, ale Cinco De Mayo tak naprawdę nie „przyjęło się” w sensie masowej świadomości aż do lat 80. Wtedy zaangażowały się firmy piwne.
W latach 80. amerykańskie korporacje zaczęły dostrzegać rosnącą liczbę Latynosów w USA i zaczęły ostro kierować do nich marketing. Korporacja Coors ogłosiła lata 80. „dekadą Latynosów”, a wraz z konkurencyjnymi firmami piwowarskimi Anheuser Busch i Miller wydał setki milionów na reklamę na tym wschodzącym rynku . Te firmy marketingowe zaczęły promować stosunkowo mało znane święto Cinco de Mayo, a wysiłek ten odniósł ogromny sukces. Podobnie jak Dzień Świętego Patryka dla Irlandczyków, w Stanach Zjednoczonych Cinco de Mayo stało się znane jako dzień imprezowania i picia z niejasnym meksykańskim motywem. Niedawno wiele miast w USA zaczęło organizować imprezy Cinco de Mayo, które celebrują meksykańskie dziedzictwo i kulturę, zamiast celebrować tylko meksykańskie piwo, jedzenie i alkohol.
Fakt, że wielu białych ludzi świętuje Cinco de Mayo w 2022 roku w Ameryce, jest trochę napięty. Jest to święto w większości wyprodukowane przez marketerów, ale Cinco de Mayo jest nadal wyraźnie meksykańskie, więc rodzi więcej pytań niż inne niedawne święta (takie jak dzień Gwiezdnych Wojen).
Cinco de Mayo narodziło się w Kalifornii i zawsze było obchodzone szerzej w Ameryce niż w Meksyku. Więc czy to jest święto meksykańskie czy amerykańskie? Obydwa? Żaden? Stoi za tym tak mało „materiału źródłowego”, że nie można tak naprawdę porównywać współczesnych obchodów z „prawdziwą” wersją. W większości nie istniało w Stanach Zjednoczonych, dopóki nie powołały go do życia firmy piwne i przekąskowe, więc kto „jest właścicielem” Cinco de Mayo? Kto może mówić o „właściwym” sposobie jej oznaczania?
Myślę, że większość Amerykanów niebędących Latynosami postrzega Cinco de Mayo jako dzień typu „Mexico is awesome”, podczas którego odwiedza się lokalną taqueria, je się burrito i pije Dos Equis. Nie wydaje mi się to czymś strasznym i jestem pewien, że właściciele Tacos Manzano na dole zgodzą się z tym. Być może przypomina to picie Guinnessa w dzień Świętego Patryka 50 lat temu: tak, to do bani, że twoja tożsamość narodowa jest związana z upijaniem się, ale czy lepiej być ignorowanym? Ture, mało kto świętuje 5 maja, nie ma pojęcia, skąd się wzięło Cinco de Mayo i co to oznacza, ale ja jestem Irlandczykiem-Amerykaninem i też nie mam pojęcia, co zrobił św. Patryk.
Działacze Chicano z lat 60. chcieli szerzyć świadomość tego święta. Ich cel był bardziej wzniosły niż Anheuser Busch, ale marketingowcy korporacyjni dokonali podnoszenia, dzięki czemu święto stało się znane w całym kraju. Chociaż nie zawsze skutkowało to to, co najlepsze przedstawiania kultury latynoskiej, wydaje się oczywiste, że do typowych Amerykanów nie dotarłoby głębsze przesłanie niż „Meksykanie robią pyszne jedzenie i piją wspaniałe piwo”.
Jestem niezwykle świadomy (i przerażony), że tak wielu białych ludzi tak bardzo schrzaniło tego rodzaju sprawy. Tysiące głupków będzie w tym tygodniu nosić sombrera i wąsy, popijając margarittę w barach Vegas, a potem pójdzie do domu, by głosować na antyimigranckich kandydatów w następnych wyborach. Czy ta „świadomość” rasistowska – bo – byliśmy – zawsze – jest konieczną częścią procesu kulturowej akceptacji w Stanach Zjednoczonych? Przypuszczam, że w końcu wyszło to na dobre Irlandczykom.
